You are currently browsing the daily archive for Maj 7, 2008.
Kiedy w życiu doświadczyłem już nieco różnych uciech, poczułem smak kobiet i wilgoć ich łez, uderzyło we mnie dziwnie obce uczucie. Tamto było jak letarg, chciałem się z niego wyrwać, szukałem okazji ku temu, nie byłem cynikiem. Miłość mężczyzny to survival, trzeba utorować sobie drogę, żeby puścić się w poważne relacje. Tak, filtrowałem słowa, wyżynałem prawdy, wierciłem w świadomości, przeważnie swojej, ale teraz…
Nie wiem, to jakby wybrało mnie, zużytego do szczętu. To jak druga szansa, jak powrót w marzenia, że istnieje szczerość. Jestem jakby manekinem, który ma szansę na ciało z krwi i kości. Po prostu mam szansę zapomnieć o przeszłości. Tak chciałbym się skupić na tym co teraz, tak bardzo bym chciał walczyć o to, co się rodzi.
Do tej pory zawsze psułem, byłem agresorem, teraz jestem dumny, że mogę być ujarzmiony. Chcę się poddać tej innej relacji. Tkwi w niej moc, tkwię w niej jako nowy ja. Tylko zapomnieć i skupić się na teraz. A żyję z kimś wyjątkowym.
Początki zawsze są takie same – boli, jak cholera i ma się ochotę krzyczeć w poczuciu obcości, niezrozumienia, braku zaufania i innych tego typu eskalacji duszy wystawionej na szwank czegoś zupełnie nowego, co ma zagwarantować ujście i dojście, w myśl złotej zasady “coś się kończy, coś się zaczyna”.
Ale co jeśli przyjdzie któregoś razu początek inny od wszystkich? Taki, który nie będzie dobijał się do drzwi, wsiąkał pod powieki, rozrywał z niemą rozkoszą klatkę piersiową i kopulował z lękami rodząc przy tym myśli niepewne, nieznośne i obce? Co jeśli wydarzy się coś takiego, co sprawi, że od pierwszej chwili oddam się temu wszystkiemu bez szemrania i pozwolę prowadzić się za rękę, choć ręka od tego przecież jest, by sama doprowadzać. Z braku laku.
Czasami może warto po prostu zaufać, oddać się, nie myśleć, nie czuć, tylko płynąć z prądem. Ostro i nieznośnie.

Najnowsze komentarze